Porady na słomiany zapał

Polub nas:

Kropla drąży skałę – o czym warto pamiętać by zapał nie był słomiany?

Każdego czasem nachodzi myśl, że powinien coś zmienić w sobie. Patrząc na szczupłą koleżankę, która co rano biega a w pracy zajada się zdrowym lunchem, odczuwamy nutkę zazdrości. Może i ja bym mogła pozbyć się fałdek z brzucha? Skoro jej się udało… Tak może się zaczynać scenariusz zmian, jaki pojawia się w głowie. Następnego dnia pada deszcz. Kolejnego okazuje się, że nie ma butów, stroju. Potem serial do późnych godzin, ledwo zdążyło się do pracy. Oczywiście na zdrowe śniadanie nie było czasu a co dopiero na zrobienie dobrego lunchu. Koleżankę przestajemy lubić, pewnie takie ma geny, nie ma dzieci…

 

Co robię źle?

Kto skacze do głębokiej wody nie potrafiąc pływać? Kto chce podnieść 100 kg sztangę bez wcześniejszych treningów? Jesteśmy w stanie zrozumieć, że wszystko wymaga czasu. Dlaczego więc zaczynając cokolwiek zmieniać często szybo się poddajemy? Lenistwo. Zła organizacja. Słaba motywacja. Przecież od zamysłu zmiany do realizacji wiedzie tak naprawdę prosta droga. Problemem dla samych siebie jesteśmy my sami. Realizacja jakiegokolwiek pomysłu powinna zacząć się od określenia, co chcemy osiągnąć. Następnie małymi krokami przybliżać się do celu. Absolutnie nie można niczego robić na siłę, zarzucać dnia nadmiarem planów i oczekiwań. Do spełnienia marzeń potrzebujemy systematyczności. Metoda kropli drążącej skałę jest najlepszym przykładem do zobrazowania, w jaki sposób należy się rozprawiać ze złymi nawykami oraz nabywaniem dobrych.

Od czego zacząć?

Przede wszystkim zamiast zalewać głowę słomą lepiej jednego dnia zebrać jeden kawałek drewna, w kolejnych po dwa drwa, aż dojdziemy do momentu, kiedy starcza nam sił by udźwignąć węgiel. Taka metafora odnosząca się do słomianego zapału. Czyli codziennie robimy coś, co przybliża do celu i wzmacnia nas. Jest takie powiedzenie, że co za dużo to niezdrowo. Każde lekarstwo może zadziałać źle, jeśli weźmiemy go za dużo na raz. Tak samo jest z postanowieniami. Zacząć należy od wzięcia kartki i długopisu. Przedstawiamy sobie jeden cel a nie od razu całą litanię, której nie ogarniemy. Cel główny: „chcę schudnąć”. W tym przypadku zmian należy dokonać w obszarze diety i aktywności fizycznej. Po jednej stronie piszemy, co według nas przeszkadza, po drugiej, co powinniśmy zrobić, co może zrobić. W dalszej kolejności, co lubimy robić a czego kategorycznie nie będziemy tolerować, (chociaż warto, chociaż spróbować, żeby się przekonać). Przykładowo: nie lubię biegać, za to uwielbiam jeździć na rowerze. W tym miesiącu mam 8 dni, w których mogę wybrać się na rower. W sobotę pojeżdżę godzinę, w niedzielę dwie… Windę będę używać tylko, jeśli zrobię duże zakupy. Daria chodzi, co środę na zajęcia z salsy, lubię tańczyć, może dołączę do niej?

Od marzenia do realizacji

Przy chęci zmniejszenia wagi trzeba wykreślić z listy zakupów słodycze i napoje gazowane oraz fast food. To jest naprawdę bardzo dużo na początek. Uwierzcie nie trzeba się głodzić by być w formie. Jeśli mamy zbyt duży apetyt warto wiedzieć, że prawidłowo nawodniony organizm nie ma z tym problemu. Nad zapanowaniem nad łaknieniem pomagają też suplementy diety, oczyszczają, dodają energii do dalszych działań, na przykład popularny ostatnio BurnActive. To bardzo ważne wygrywać ze słabościami. Każdy mały sukces będzie cieszył i motywował. Nie ważne ile czasu nam zejdzie z realizacją celu. Najistotniejsze jest to, że zaczęliśmy zmieniać nawyki i codziennie robimy krok naprzód. Zadziała efekt kuli śniegowej.

 

 

Polub nas: